Miejski Ośrodek Kultury im. A. Mickiewicza w Zawierciu

Strona główna

sobota, 19 maja 2012 r.

imieniny obchodzą: Celestyna, Iwona

Nie ma ulicy Ogrodowej i nie ma ogrodów

Strona główna » Gazeta Zawierciańska Jura » Publicystyka » Nie ma ulicy Ogrodowej i nie ma ogrodów

Z ulicy Ogrodowej pozostał mikroślad. Maleńki odcinek początku ulicy Ogrodowej, który teraz nazywa się ulicą Krótką.

 Ogrodowa zaczynała się po lewej stronie ulicy Piłsudskiego. Początek Ogrodowej był jednym z najbardziej ponurych zakątków w Zawierciu. Ten pozostał jako Krótka. Pozostały również dwie oficyny vis a vis siebie wielkich kamienic z ulicy Piłsudskiego. Po lewej stronie Krótkiej pozostał tylko dom Wizorów.

Początek ulicy Ogrodowej był bardzo wąski, usytuowane na przeciw siebie oficyny nigdy nie przepuszczały promieni słonecznych. Panował i panuje tu wieczny cień.

W domu Wizorów mieścił się sklep z przyrządami szewskimi, skórami na podeszwy do butów oraz całymi płatami skór na cholewki. Dom chyba był wybudowany na początku dwudziestego wieku. Wnętrze sklepu było przesiąknięte zapachem skór tak, że jeśli ktoś wchodził do sklepu, zapach skór przez otwarte drzwi wypełniał ten ponury fragment Ogrodowej. Wizorowie prowadzili gospodarstwo rolne na tyłach tego domu, hodowali krowę, konia - ktoś nawet mi powiedział że trzymali kozy. Obecnie w domu Wizorów zuje się świątynia Zielonoświątkowców.

Za zabudowaniami Wizorów zaczynała się ulica Wolna, która skręcała aż do ówczesnej ulicy Krótkiej. Na niezabudowanym placu, gdzie skręcała ulica Wolna, Niemczy w czasie wojny wybudowali bunkier. Nigdy się w czasie wojny Niemcom nie przysłużył. Po wojnie bawiliśmy się, urządzając tam różne zabawy z chłopakami.

Za ulicą Wolną ulica Ogrodowa była już szeroka, pełna ogrodów i słońca. Tuż za Wolną stała dwupiętrowa kamienica czynszowa, której właścicielami byli państwo Plutowie. Gdyby ktoś zapytał się o kamienicę Plutów, wymawiając poprawnie nazwisko Pluta, sąsiedzi chyba wzruszyliby ramionami. Wystarczyło zapytać o kamienice „u Pluciny” – sąsiedzi natychmiast wskazywali dom pod numer 23. W kamienicy Pluciny mieszkała pani Sikora z synem Aleksandrem. Pani Sikora - po mężu Sobieraj - ma dziś 93 lata. Jej syn Aleksander 72 lata. Matka i syn są od pokoleń zawiercianami. Olek Sikora konsultował się ze swoją matką, grzebiąc w rodzinnych wspomnieniach, bym ja mógł uniknąć pomyłek.

Właścicielka kamienicy, Rozalia Pluta, żyła 95 lat. Była członkiem III Zakonu Franciszkanów. Odeszła z tego świata w brązowym habicie z bosymi stopami...

Za posiadłością Plutów w ogrodzie, z dala od ulicy, mieszkali państwo Opuchlikowie. W okresie dwudziestolecia tak mąż, jak i żona, szczycili się lewicowymi poglądami. Po roku 1945 w każde państwowe święto brali udział w pochodach, wypinając dumnie piersi ozdobione orderami.

Ulica Ogrodowa miała zakamarkowe odnogi – wąskie uliczki, przy których znajdowały się drewniane, czynszowe domki. Jedna z tych uliczek łączyła Ogrodową z ówczesną ulicą Krótką. Na rogu po prawej stronie tej odnogi stała kamieniczka, w której pani Miśkiewiczowa prowadziła sklep z ziemiopłodami. Mieszkańcy nie tylko pobliskich dzielnic, ale z odległych ulic miasta, przychodzili do sklepu Miśkiewiczowej po kapustę, bo kapusta w dębowych beczkach miała nadzwyczajny smak. Starzy ludzie do dziś wspominają aromat i smak kapusty z dębowych beczek u Miśkiewiczowej. Krzywią się przy kupnie kapusty z beczek plastikowych...

Wąska uliczka łącząca ulicę Ogrodową z ulicą Krótką była zabudowana po lewej stronie czynszowymi drewniakami. W drewniakach tych na piętrach były mieszkania zwane facjatkami. Drewniak po lewej stronie uliczki należał do pani Ziajowej, teściowej mistrza nad mistrzami wyrobów rzeźniczo-masarskich - pana Liwocha. Wnuczek pani Ziajowej mieszka obecnie w pięknej willi przy ulicy Zaparkowej i jest właścicielem okazałego pałacu przy ulicy 3 Maja w Zawierciu.

Vis a vis drewniaka pani Ziajowej stał drewniak, którego właścicielami byli Wachowiczowie. W tym drewniaku urodził się generał Józef Baryła, którego matką z domu była Wachowiczówna. Józef Baryła był pierwszym generałem, który urodził się w Zawierciu. Jako szesnastoletni chłopiec w czasie okupacji hitlerowskiej rozpoczął pracę w hucie szkła w Zawierciu. Pracował w niej do 1945 roku. Należał do pokolenia, które w PRL-u miało ogromne szanse awansu. To on zrealizował w swoim życiu hasło „nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Krok po kroku zdobywał stopnie wojskowe i wykształcenie. Ukończył Akademię Sztabu Generalnego z tytułem doktorskim – został generałem.

W 1987 roku byłem opiekunem i wykładowcą warsztatów literackich na obozie w Wilkasach koło Giżycka. Dzięki pomocy Leszka Łazarowicza w warsztatach wzięli udział poeci grupy „Szalej” z Zawiercia. Któregoś dnia nieoczekiwanie zjawił się na obozie artystycznym gen. Józef Baryła ze świtą urzędników państwowych i partyjnych w salonie literackim w czasie mojego wykładu. Przestrzegając protokołu towarzyskiego powitałem oficjalnie pana generała, który w odpowiedzi zwrócił się do mnie tonem dobrego wujka: - Nie musisz być taki oficjalny. Natychmiast się zrewanżowałem: – Czy pan generał pamięta, jak chodziliśmy na jabłka do ogrodu panny Baumert, jakże się cieszę, że w Zawierciu urodził się generał... Dumni jesteśmy z tego bardzo, tu urodzili się również poeci – przedstawiłem mu Rafała Kierzynkę (prawnika z zawodu, z duszy poeta i prozaik) i Dariusza Kosińskiego (w młodości poetę, obecnie profesor UJ)... Zauważyłem jeszcze, że w Zawierciu rośnie początkujący utalentowany fotograf, nazywa się Marek Wachowicz.

Generał Baryła zauważył: – Wachowiczów jest sporo w Zawierciu. - Ale Marek Wachowicz jest synem Lodzi – odpowiedziałem.

Oficjalne lody zostały przełamane. Wytworzyła się atmosfera przyjacielsko rodzinna. Wieczorem odbyło się spotkanie generała z młodymi pisarzami - były to już lata bardzo trudne dla polityków PRL-u i pełne szamotaniny intelektualno-politycznej wśród twórców. Młodzi pisarze i poeci oczekiwali od generała i towarzyszących mu gości (był wśród nich Jerzy Szmajdziński!) odpowiedzi, czy cenzura wreszcie zostanie zniesiona i przestanie być obronnym okopem władzy PRL-u. Nie wiem, czy towarzyszące osoby były zadowolone z odpowiedzi generała, jakich udzielał studentom. Odpowiedzi te były pełne nadziei, że w kulturze, a w sztuce w szczególności, będą obowiązywać kryteria demokracji i wolności.

Jeden z moich przyjaciół szeptał mi do ucha: - Wygłoś swoją teorię o immanentnym złu socjalizmu...

Nie mogłem w obecności generała wygłosić tej teorii. Był oficjalnym gościem, ale również był moim ziomkiem z ulicy Ogrodowej, z której już nie ma śladu, ale z tą ulicą związanych jest jeszcze kilka postaci historycznych dwudziestego wieku.

Tekst: Bogdan Dworak

Foto: Michał Wnuk

Wasze opinie

dodaj opinię wszystkich opinii: 1

  • Młody data dodania: 2011-09-24 11:27:32

    Witam Jak podaje w swej monografii Zawiercia Pan Abramski, a także Walery Namiotkiewicz w biografii Gomułki, w latach 1928-30 zamieszkiwał na ulicy Ogrodowej tow.Wiesław ! Czy może Pan wie cos więcej na ten temat; który to był dom (czy jeszcze istnieje), czy ludzie go pamiętali?

Strona głównaDrukuj dokument

«  Maj 2012  »

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 
szczegóły

Obecnie w galerii znajduje się 1024 zdjęć

więcej zdjęć
Galeria Video

Miejski Ośrodek Kultury MOK 42-400 Zawiercie, ul. Piastowska 1, tel. (32) 67 228 82

Polskie Systemy Internetowe