Skróty klawiszowe:

Archiwum Aktualności
Polecamy
  • Kino MOK: PROCEDER   PROCEDER Żyj aż do bólu   30.11 - 21:00 20.12 - 21:00 (XXIV PPFF) 21-22.12 - 21:00   CENNIK ... CZYTAJ DALEJ
  • Grand Prix XXIV ... Młodzieżowy Kameralny Chór Tutti odniósł kolejny sukces, tym razem zdobył Grand Prix XXIV Wojewódzkiego Festiwalu Pieśni Patriotycznej, który odbywał się w Miejskim ... CZYTAJ DALEJ
  • SZCZELINY SENSU – głębia ... Aleksandra Szlęk w tym roku ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Katowicach. Zrobiła dyplom na kierunku grafika warsztatowa. Napisała rozprawę magisterską pt. „Melancholia jako ... CZYTAJ DALEJ
  • FOTOGRAFIA DZIKIEJ PRZYRODY Wystawę tworzy 70 zdjęć, wybranych z wystaw będących wynikiem konkursu fotograficznego Wildlife Photographer of the Year w latach 2002 - 18, organizowanego corocznie, od 1965 r., ... CZYTAJ DALEJ
  • NIEPODLEGŁA zawsze jednoczy! Wydawać by się mogło, że ubiegłoroczne obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości były kulminacją narodowej dumy. 100 lat po 1918 roku – data, której nie można ... CZYTAJ DALEJ

Kabaret Ani Mru Mru – Większość naszego życia spędzamy w samochodzie

Strona główna » Aktualności » Kabaret Ani Mru Mru – Większość naszego życia spędzamy w samochodzie

W piątek, 18 marca 2016 roku, już po raz kolejny zawierciański MOK "Centrum" odwiedzili członkowie lubelskiego Kabaretu Ani Mru Mru, aby zaprezentować publiczności podczas dwóch występów (o 17.30 i 20.00) swój najnowszy program "Skurcz". 

Każdy przyjazd Kabaretu Ani Mru Mru do Zawiercia spotyka się z ogromnym zainteresowaniem mieszkańców. Miejsca siedzące w sali widowiskowej, podczas obu występów, były wypełnione po brzegi. Prezentowany program "Skurcz" wywoływał  u publiczności salwy śmiechu, a zwłaszcza ostatni skecz "Kukułka", podczas którego Marcin Wójcik sparafrazował słynną piosenkę "Jaskółka Uwięziona" Stana Borysa, zamieszczając w tekście sympatyczną aluzję do naszego miasta: "Kukułka Uwięziona, w zegarze ponad drzwiami, pod łóżkiem, wypłakuje dniami i nocami. Kukułka, jaja podrzuca, w Tatrach, gdzie orle percie. Kukułka – ze wszystkich najlepsza, bo mieszka pod Zawierciem". 

Członkowie kabaretu zgodzili się w przerwie pomiędzy występami udzielić krótkiego wywiadu: 

Kamil Pietrzyk (MOK "Centrum"): Prezentowaliście publiczności swój nowy program zatytułowany "Skurcz". W Zawierciu wystąpiliście już kolejny raz. Czy wciąż towarzyszą wam takie odczucia jak stres czy trema, kiedy prezentujecie publiczności nowy program, nie zawierający przecież doskonale znanych klasyków takich jak "Tofik" czy "Chińska restauracja"? 

Marcin Wójcik: No, na pewno. Za pierwszym razem, kiedy gramy premierę nowego programu, czy kilka następnych występów, kiedy jeszcze poprawiamy różne rzeczy, to wtedy trema jest, i to jest normalne, że nie jesteśmy pewni tego, jak publiczność zareaguje. Natomiast po kilkudziesięciu występach z danym programem już wiemy, w których momentach można liczyć na reakcję publiczności; w których momentach trzeba nieco zwolnić, przyspieszyć, i to daje nam pewien spokój. Przed każdym wyjściem na scenę jednak trema się pojawia. 

Waldemar Wilkołek: Ten program jest grany już praktycznie rok, więc on jest nowy w Zawierciu, ale dla nas już nie jest nowy, więc podejrzewam, że u chłopaków pojawiłaby się większa trema, gdyby mieli teraz zagrać "Tofika" albo któryś ze starszych numerów. 

Michał Wójcik: Gdy długo nie jesteśmy w jakimś miejscu, na przykład tutaj, to i tak pojawia się takie lekkie stremowanie, które mija oczywiście zaraz po wyjściu na scenę.  Tak to bywa. 

Kamil Pietrzyk: Wielu kabareciarzy – wy pewnie również -  improwizuje w czasie występu. Czy często testujecie skecze przed publicznością, weryfikując w ten sposób, czy dany skecz śmieszy i podoba się ludziom? Patrząc na Michała miałem takie wrażenie, że niektóre fragmenty podczas występu w Zawierciu były improwizowane – nie wiedziałem, czy jego śmiech był spontaniczny, spowodowany jakimś kiksem czy improwizacją, czy jest on zawarty w scenariuszu skeczu? 

Michał Wójcik: Wiesz, jest takie powiedzenie, że najlepsza improwizacja, to improwizacja przygotowana....

Waldemar Wilkołek : Ale ta akurat nie była...

Michał Wójcik: Wielokrotnie jest tak, że mnie łatwo "zgotować". Koledzy czasem coś robią, Marcin coś powie, a ja się z tego śmieję.  W większści przypadków jest jednak tak, że naturalnie i szczerze się śmieję. 

Kamil Pietrzyk – Za trzy lata będziecie obchodzić dwudziestolecie działalności. Czy rodzą się już w waszych głowach jakieś pomysły na uczczenie tego jubileuszu? 

Michał Wójcik: Tak, co roku planujemy, co roku robimy próby, właśnie jedziemy do Łodzi na próbę świętowania... Szukamy takiego "złotego środka", ale chyba jeszcze go nie znaleźliśmy. 

Marcin Wójcik:  Na pewno będzie hucznie. Piętnastolecie obeszliśmy zupełnie po cichu, zbieraliśmy siły, a dwudziestkę, to myślę, że uczczcimy jakąś specjalną trasą, jakimś specjalnym występem. Jeszcze się tak dokładnie nie zastanawialiśmy, bo jest sporo czasu, ale coś na pewno zaplanujemy. 

Kamil Pietrzyk: Czy nowe skecze powstawały w większości "z marszu"? Czy można powiedzieć, że przyszedł do głowy dobry pomysł i skecz napisał się sam, czy może jednak wymagały one długiej, mozolnej pracy i dłubaniny? 

Marcin Wójcik: Część powstała "z marszu" oprócz skeczu "Studniówka", który powstał z poloneza... Mówiąc szczerze, to część skeczy powstawały przy okazji pracy do Rybnickiej Jesieni Kabaretowej,  a do części numerów pomysły już były, ale czekały na realizację. Ten program powstał jednak stosunkowo szybko, czego nie można powiedzieć o następnym, na który nie mamy jak na razie żadnego pomysłu. 

Waldemar Wilkołek: Nowy program też powstanie szybko. 

Marcin Wójcik: Zaplanowany jest na wrzesień, więc pewnie też powstanie szybko. 

Kamil Pietrzyk: Czy podczas pisania, tworzeniach nowych skeczy włącza wam się w głowach "autocenzor", który podpowiada, że dany temat jest niedobry, że taki skecz nie pasuje, że tego nie zagracie? 

Marcin Wójcik: Taki "autocenzor" zdarza się wcześnie – już na etapie pomysłu. Jeśli chodzi o nasz styl pracy, to w momencie, kiedy powstaje tekst skeczu, to pomysł jest już znaleziony, i trzeba go następnie ubrać w słowa. Cenzor pojawia się wcześniej. Jeżeli przyjdzie nam do głowy jakiś żart, pomysł, obserwacja, to od razu wiemy, czujemy, z czego możemy żartować, a z czego nie; co może być dobrze odebrane przez naszych widzów, a co będzie uznane za przekroczenie pewnej granicy. 

Kamil Pietrzyk: Niewątpliwie intrygujący jest dobór piosenek do nowego programu. Sięgnęliście po repertuar wiekowy – po Franka Sinatrę, po Stana Borysa. Skąd wziął się pomysł, aby właśnie do  takiego repertuaru się odwołać – czy lubicie prywatnie słuchać takiej muzyki? 

Michał Wójcik: To był z naszej strony ukłon w stronę Waldka, bo on już ma trochę lat... 

Marcin Wójcik: Waldek już jest w takim wieku, że Frank Sinatra już nie śpiewał. Odpowiadając szczerze, "My Way" Franka Sinatry to moja ukochana piosenka i bardzo się cieszę, że mogę ją śpiewać, bo to mój ulubiony utwór w muzyce rozrywkowej. Ten numer o "Jaskółce", a w naszym wykonaniu o "Kukułce", powstał z zupełnej improwizacji. Wychodziliśmy na scenę i improwizowaliśmy – nie widzieliśmy, co się wydarzy na scenie. To był pierwszy pomysł, który mi przyszedł do głowy, żeby sięgnąć do takiej monumentalnej piosenki, która w Polsce kojarzy się z czymś wzruszającym, wzniosłym. Padło na "Jaskółkę". Bardzo lubimy ten utwór. Nie jest  to w żaden sposób jakimś wyśmiewaniem, szanujemy Stana Borysa. Jest to też rolą edukacyjną naszego kabaretu, że wynajdujemy takie rzeczy jak Franka Sinatrę, czy piosenkę "Mack The Knife" (piosenka z "Opery za trzy grosze" Kurta Weilla i Bertolda Brechta – przyp. KP). Mieliśmy też piosenkę "Na wyspy wiej" (przeróbka piosenki Slade – Run Runaway – przyp. KP).  W każdym razie, szukamy w latach naszej młodości, albo trochę wcześniej. 

Michał Wójcik: Ciężko przerobić teraz piosenkę Margaret albo zespołu LemON...

Marcin Wójcik: Pewnie dałoby się to zrobić, ale mam takie wrażenie, że o ile część osób kojarzy te starsze piosenki, to zdarzają się też takie osoby, które słysząc muzykę do piosenki "My Way" mówią: "Boże, co za piękny utwór, nigdy tego nie słyszałem", a następnie zaczną jej szukać, i to jest dobre.

Michał Wójcik: Albo na przykład mówią – "Zrobiliście piosenkę Stachurskiego". W końcu on też zrobił przeróbkę "My Way" z innym, też bardzo dobrym tekstem ("Żyłem jak chciałem – przyp. KP). 

Kamil Pietrzyk: Jeszcze kawał drogi przed wami. Jutro jedziecie do Łodzi, potem do Kalisza, w programie trasy macie jeszcze Szwecję. W jaki sposób regenerujecie siły czas podczas długich podróży?

Marcin Wójcik: Różnie. Często odpoczywamy... Większość naszego życia w trasie spędzamy generalnie w samochodzie, więc nauczyliśmy się robić wszystko w samochodzie: odpoczywamy, rozmawiamy, czasami pracujemy, a czasami nic nie robimy – gapimy się w szybę i jedziemy. Kierowca ma najgorzej, bo kieruje. 

Michał Wójcik: No i Waldek, bo on zawsze ma problem z tą toaletą... (śmiech)

Marcin Wójcik: Ma problem, ale od kiedy został zacewnikowany, to tak często się nie zatrzymujemy. 

Michał Wójcik: Tylko ten wężyk strasznie gwiżdże, gdy się go przypnie (śmiech).

Marcin Wójcik: Staramy się również rozwijać intelektualnie. Naszą rozrywką jest rozwiązywanie quizów wiedzy ogólnej – ostro walczymy na punkty – rozwiązujemy i ekstremalne quizy wiedzy ogólnej, a także i łatwiejsze. Nie mitrężymy czasu. 

Kamil Pietrzyk: Bardzo dziękuję za rozmowę. 

czytano: 1857 razy

autor: mok.pl

data dodania: 2016-03-23 10:07:26

Partnerzy
  • Sieć Kin Studyjnych
  • Let's Rock

Miejski Ośrodek Kultury - Centrum im. Adama Mickiewicza
ul. Piastowska 1, 42-400 Zawiercie

tel.: 32 67 228 82
e-mail: sekretariat@mok.pl

  • IMG_1914
  • IMG_1911
  • IMG_1901
  • IMG_1898
Serwis internetowy Miejskiego Ośrodka Kultury im. A. Mickiewicza w Zawierciu.
Poleć stronę
Wypełnij formularz polecający nasz serwis
Zapytanie
Wypełnij formularz kontaktowy
Wersja mobilna
Facebook