Skróty klawiszowe:

Archiwum Aktualności
Polecamy

Coco Afro – podchodzimy z sercem do tego, co robimy

Strona główna » Aktualności » Coco Afro – podchodzimy z sercem do tego, co robimy

Dopiero co wcieliła się w rolę legendy bit beatu, czyli Karin Stanek, na majówkowym koncercie w Zawierciu-Kromołowie, a ponad miesiąc później powróciła do nas w zupełnie innym wcieleniu. Agnieszka Wajs wraz z zespołem Coco Afro zainaugurowała drugi dzień Dni Zawiercia. Nie zabrakło dobrej energii, tańca i gorących, afrykańskich (nie tylko, ale o tym poniżej) rytmów. Oto zapis rozmowy z Agnieszką Wajs z zespołu Coco Afro: 

Kamil Pietrzyk: Niedawno występowała pani u nas w Zawierciu w zupełnie innej roli. Czy łatwo pani przychodzą te metamorfozy, żeby w krótkim czasie móc wcielić się w skrajnie odmienne postaci: najpierw w gwiazdę polskiego big beatu, a następnie w postać Afrykanki? 

Agnieszka Wajs: Z wykształcenia jestem aktorką, więc to w zasadzie jest mój zawód, że ja zmieniam swoje wcielenia i przyjmuję różne postaci na scenie - nawet skrajnie od siebie odmienne. W zasadzie gram dla różnej publiczności: dla dzieci, dla osób dojrzałych, dla młodzieży i osób starszych. Rolą aktora jest to, żeby umieć odtworzyć różne klimaty teatralne i muzyczne, a poza tym – ciężka praca. Ciężko pracujemy nad tym, żeby repertuar się podobał, żeby w tym repertuarze, który wybieramy, czy w przypadku Karin Stanek, czy Coco Afro – żeby to było spójne i przemyślane od początku -od pierwszego dźwięku i kroku na scenie - do samego końca. Myślę, że w Coco Afro ten klimat jest oczuwalny, a z racji tego, że cały zespół bardzo kocha Czarny Kontynent, jest nam bardzo bliska energia Czarnego Lądu. Myślę, że dlatego z taką miłością oddajemy ten klimat muzyczny i tę energię. 

Kamil Pietrzyk: Gorące słońce nie przeszkadza wam w oddawaniu tego klimatu i energii? 

Agnieszka Wajs: Wspiera nas, wspiera, wspomaga! Zdecydowanie tak. Słońce nas ładuje. To są takie pozytywne endofriny na scenie. Wystarczy nam słońce zamiast scenicznych reflektorów. 

Kamil Pietrzyk: Była pani kiedyś, lub ktoś z zespołu, w Afryce? Czy miała pani okazję na żywo zetknąć się z afrykańską muzyką, tańcem? 

Agnieszka Wajs: Niektórzy z nas z zespołu Coco Afro rzeczywiście odwiedzili afrykański kontynent i dzielili się swoimi przemyśleniami. Ta podróż jest jeszcze przede mną. To jest moje marzenie i ja na pewno to marzenie spełnię, dlatego że zaczęłam już się nawet uczyć drobnych słów w języku suahili. Nasze zespołowe hasło to „hakuna matata”, czyli - „nie ma problemu”. Znamy wszyscy ten zwrot z „Króla Lwa” i my w zespole wyznajemy tę zasadę. 

Kamil Pietrzyk: Chociaż nazywacie się Coco Afro, to macie w składzie Kubańczyka o imieniu Nando... 

Agnieszka Wajs: Tak, tak, rzeczywiście. Gościliśmy w zespole Yugę, czyli rodowitego Afrykańczyka. Występował z nami, robi obecnie też inne projekty, więc nie ma już na tyle czasu, aby z nami jeździć. My jednak gramy bardzo dużo koncertów. Gościmy niemalże w całym kraju: na południu, w centralnej Polsce, na północy, więc Yuga nie zawsze ma czas, żeby z nami pojechać. Dlatego też zaprosiłyśmy do współpracy Kubańczyka Nando Torresa. Fantastyczne jest to, że  spotykamy się w naszej pracy artystycznej z różnymi narodowościami i dzięki temu odkrywamy  jaki świat jest wspaniały – że nie trzeba się zamykać, a wręcz przeciwnie – trzeba się otworzyć. 

Kamil Pietrzyk: Muszę przyznać, że interesująco wypadło to dołączenie do waszego zespołu elementu latynoskiego, dzięki czemu można chyba stwierdzić, że ewoluowaliście z Coco Afro do „Coco Afro-Latino”...

Agnieszka Wajs: Tym bardziej, że wykonujemy utwór, który właśnie pochodzi z afrykańskiego kontynentu...Odkryła go dla nas Patrycja, która była na Zanzibarze. Żeby było ciekawie, to Nando śpiewa ten utwór po kubańsku, więc to jest w ogóle fantastyczne, że afrykański numer jest śpiewany przez Kubańczyka na polskiej ziemi.  

Kamil Pietrzyk: Czy Nando śpiewa też po polsku? 

Agnieszka Wajs: Śpiewa, śpiewa! Nando Torres jest spokrewniony z Jose Torresem. Są rodziną, grają razem od czasu do czasu. Nando robi też różne projekty i prezentuje również w Polsce różne tradycje gorącej Kuby, więc gra dużo koncertów, m.in. dołączył też do naszego składu. Cieszymy się, że tak to wygląda, że można połączyć siły i grać gdziekolwiek się jest, po prostu łączyć się w muzyce. Podchodzimy z sercem do tego, co robimy. Jeśli jest już jeden człowiek przed sceną, to już jest publiczność. Bardzo szanujemy, że ktoś chce zobaczyć nasz występ, chce poświęcić czas, bo jest teraz bardzo dużo różnych projektów. Często są to projekty bardzo kiepskie, niedopracowane, a często są to bardzo dobre projekty. Na rynku mamy przesyt różnych form – i muzycznych, i teatralnych, więc my tak naprawdę szanujemy każdego widza, który chce nas zobaczyć. Przed nami jeszcze jeden koncert w godzinach wieczornych (Coco Afro zagrali 18.06.2016 o 20:00 na Dniach Lędzin – przyp. KP), więc pewnie będzie bardzo dużo ludzi, bo nasz koncert jest niejako na zakończenie tych Dni, w związku z czym wszyscy zapewne będą chcieli go zobaczyć. Szanujemy i te momenty, kiedy jest mniejsza publiczność, bo wiemy, że za chwilę będzie tych ludzi więcej. Idziemy na jakość, a nie na ilość! Jeżeli jest pięć osób przed sceną i one chcą się z nami bawić, to jest to naprawdę duże osiągnięcie. 

Kamil Pietrzyk: Dziękuję bardzo za rozmowę. Do zobaczenia w Zawierciu w następnej kreacji aktorskiej!

Agnieszka Wajs: Do zobaczenia! Muszę tę kreację przygotować! 

Zdjęcia: Paweł Machelski

poprzednia strona |1|2| z   2 następna|ostatnia

czytano: 3558 razy

autor: mok.pl

data dodania: 2016-06-19 16:03:48

Partnerzy
  • Sieć Kin Studyjnych
  • Let's Rock

Miejski Ośrodek Kultury - Centrum im. Adama Mickiewicza
ul. Piastowska 1, 42-400 Zawiercie

tel.: 32 67 228 82
e-mail: sekretariat@mok.pl

  • IMG_1914
  • IMG_1911
  • IMG_1901
  • IMG_1898
Deklaracja dostępności
Serwis internetowy Miejskiego Ośrodka Kultury im. A. Mickiewicza w Zawierciu.
Poleć stronę
Wypełnij formularz polecający nasz serwis
Zapytanie
Wypełnij formularz kontaktowy
Wersja mobilna
Facebook