Skróty klawiszowe:

Archiwum Aktualności
Polecamy
  • Za nami II Bitwa Powietrzna o ... 9 maja, na Stadionie 1000-lecia Państwa Polskiego odbyła się druga edycja Bitwy Powietrznej o Zawiercie. Podczas wydarzenia, obserwowaliśmy walki zdalnie sterowanych modeli latających z okresu ... CZYTAJ DALEJ
  • Spektakl (Nie)Brzydkie ... Z radością informujemy, że od czerwca wracają do MOK Sobotnie Poranki Teatralne! Pierwszy spektakl, na który zaprosimy dzieciaki, to "(Nie)Brzydkie kaczątko".   Dobrze znana ... CZYTAJ DALEJ
  • II Bitwa Powietrzna o ... Już 9 maja na terenie Stadionu 1000-lecia Państwa Polskiego odbędzie się II Bitwa Powietrzna o Zawiercie. Zawody będą odbywać się pod Honorowym Patronatem Prezydenta Miasta Zawiercie. ... CZYTAJ DALEJ
  • Zmieniamy się dla Was! W czasie zamknięcia instytucji kultury, w Miejskim Ośrodku Kultury trwają kolejne prace remontowe. Wykorzystujemy czas lockdownu na to, aby przeprowadzić liczne prace modernizacyjne. ... CZYTAJ DALEJ
  • Kultura-wirus Językoznawcy zwracają uwagę na upowszechnienie się w języku oficjalnym (i potocznym) zwrotów bezpośrednio nawiązujących do pandemii. Ich konotacje są jednoznacznie negatywne. A gdyby ... CZYTAJ DALEJ

Katar – trzydziestolecie w przyszłym roku

Strona główna » Aktualności » Katar – trzydziestolecie w przyszłym roku

Katar to zawierciański hard rockowy zespół-legenda. Istnieją bez mała trzydzieści lat i oto właśnie zagrali w trzecim i ostatnim z Dni Zawiercia w odświeżonym składzie. Nowym wokalistą zespołu został Adam Pstrowski, który dołączył  na początku bieżącego roku. Oto zapis rozmowy z muzykami zespołu Katar: z gitarzystą Wojciechem Mielczarkiem, gitarzystą basowym Pawłem Sokołowskim oraz wokalistą Adamem Pstrowskim: 

Kamil Pietrzyk: Jesteście marką na zawierciańskim poletku. Trzydzieści lat na scenie, macie nowego wokalistę, który mogłby być przecież waszym synem lub w lepszym wypadku – zięciem. Jak się układa ta międzypokoleniowa współpraca między wami? 

Paweł Sokołowski: Dobrze, że nie wnukiem (śmiech).

Wojciech Mielczarek: Można na to inaczej spojrzeć, że jeżeli ta młodzież tak do nas lgnie, to znaczy, że jeszcze tak bardzo nie zwapnieliśmy. 

Adam Pstrowski: Oni się zachowują tak, jak wielu moich znajomych nawet się nie zachowuje. Są od nich bardziej młodzieżowi. Co ja mogę powiedzieć – wariaty! 

Wojciech Mielczarek: Jak się popatrzy na inne kapele, to różnica wieku przestała być problemem. Pamiętam, jak kilkadziesiąt lat temu oglądało się tego czterdziestolatka w telewizji, to sobie człowiek myślał: „Jakie to są wapniaki! Co oni tam robią?”. Dla nas nie ma znaczenia, ile my mamy lat. Ważne jest to, że się bawimy i trzeba to do czegoś fajnego wykorzystywać. To, że akurat małolat Adam pokazał, że chce z nami takie rzeczy robić, to jest to dla nas komplement. 

Kamil Pietrzyk: Wiadomo, że Katar nie jest zespołem, który działa regularnie. Wojciech, jak wiadomo, na co dzień mieszka za granicą. Czy częstotliwość spotkań, prób zmieniła się po tym, jak Adam do was dołączył? Częściej się spotykacie, gracie ze sobą? Czy do usprawniania działalności zespołu wykorzystujecie nowinki technologiczne, Internet? 

Wojciech Mielczarek: Na pewno nic nie zastąpi prób. Trzeba się spotykać i coś robić. Tak naprawdę, to myśmy mieli sporą przerwę, bo poprzedni wokalista odszedł od nas, ale ta współpraca przez jakiś czas już tak naprawdę kulała. Myśmy się z nim trochę już cięli przez dwa lata. Było dość ciężko. Także to, że myśmy się rozstali i później zaczęliśmy szukać nowego wokalisty, aż wreszcie go znaleźliśmy i doprowadziliśmy do stanu używalności, to podejrzewam, że taki proces trwał ze dwa,  trzy lata. A przez te dwa lata to ta robota była jeszcze bardziej z doskoku. W tej chwili w ten sposób się zaktywizowała, że spotykamy się raz czy dwa razy w miesiącu i coś robimy. Oczywiście przez Internet można jakieś rzeczy wysyłać. Spotykamy się na Skype, żeby pogadać, ustalić pewne rzeczy, robimy jakieś listy, przygotowujemy się do prób i jakoś to idzie, ale próby muszą być! Jakby nie było prób, to przez Internet nie ma zespołu. 

Kamil Pietrzyk: Rozumiem, że Adam będzie miał wpływ na wasze utwory pod względem tekstowym, melodycznym, kompozytorskim? 

Wojciech Mielczarek: Najpierw trzeba było budować potencjał wykonawczy, żeby wejść na scenę. Trzeba było bazować na starych kawałkach. Nie można było zacząć budować repertuaru od robienia nowych kawałków. Byśmy w życiu nie wypracowali jakiegoś repertuaru, żeby z nim wejść, ale w tej chwili mamy już jakiś potencjał, jesteśmy w stanie w tej chwili zagrać około półtorej godziny materiału i automatycznie będziemy próbowali dobudowywać nowe rzeczy. 

Kamil Pietrzyk: Adam, wiem, że sam robisz instrumenty. Czy jest szansa, że instrumenty wykonane przez ciebie odegrają jakąś rolę w muzyce Kataru, chociażby w formie przerywników, ozdobników czy introdukcji? 

Adam Pstrowski: Szczerze mówiąc, to nawet o tym nie pomyślałem, ale to dobry pomysł. Jeżeli uda mi się zrobić na tyle dobry instrument, żeby spełniał normy brzmieniowe, techniczne, to dlaczego nie. Dobry pomysł. 

Kamil Pietrzyk: Znałem cię wcześniej z nieco innej strony muzycznej. Udzielasz się przecież w chórach, wykonujesz bardziej przebojowy repertuar z grupą Look Different, a teraz śpiewasz w hard rockowym Katarze. Czy potrzebowałeś dużo czasu, aby wejść w tę skórę rockowca, czy może hard rock był zawsze gdzieś obecny w twoim sercu? 

Adam Pstrowski: Podejrzewam, że był, ale musiałem go po prostu znaleźć. Grając z Katarem, bardzo dużo się uczę. Przede wszystkim świetnie się bawię, bo o to w tym wszystkim chodzi, żeby przynosiło radość i żeby chcieć to robić. Według mnie wszystko to dąży w fajnym kierunku i chciałbym to kontynuować. Świetna rzecz. 

Kamil Pietrzyk: Który utwór Kataru jest ci najbliższy? 

Adam Pstrowski: „Twoje niebo”. 

Kamil Pietrzyk: Czy Adam wniósł do zespołu nowe inspiracje, zaraził was nowymi kapelami, nowymi brzmieniami? 

Paweł Sokołowski: Przede wszystkim spowodował, że ten zespół dalej gra. W którymś momencie nie mieliśmy perspektyw na to, by ta kapela dalej funkcjonowała. Zrobiliśmy w zeszłym roku taką otwartą imprezę, zaprosiliśmy wszystkich chętnych, którzy chcieliby wziąć udział w takim „karaoke z Katarem”. Zrobiliśmy to w zawierciańskim pubie Chillout. Chcieliśmy za wszelką cenę znaleźć kogoś fajnego, kto by mógł się z nami dalej pobawić. Co by nie powiedzieć – dzięki Adamowi ten zespół przeżył i dalej może funkcjonować. Szacun dla kolegi! Fajnie, że z nami jest. Dzisiaj tak naprawdę zagraliśmy pierwszą taką dużą imprezę. Jak to wyszło, to na pewno wy wiecie lepiej, bo widzieliście to wszystko z przodu, ale to było takie nasze pierwsze duże granie w tym składzie. W przyszłym tygodniu zagramy w finale Jura Rock Festiwal w Łazach. Będzie nam na pewno łatwiej, ale ta dzisiejsza impreza otwiera fajny rozdział w życiu tej kapeli. W przyszłym roku będziemy obchodzić trzydziestolecie pierwszego koncertu, który zagraliśmy w 1987 roku w Novum u Tadka Pacana z zaprzyjaźnionymi ludźmi z Zawiercia. W przyszłym roku będzie trzydziestolecie! Miejmy nadzieję, że taką imprezę, taki benefis będzie nam dane zagrać. 

Kamil Pietrzyk: Adam, wykonałeś ze sceny bardzo ładny gest polegający na tym, że oddałeś hołd swojemu poprzednikowi, Tomkowi Pytlowi. Czy był to spontaniczny gest prosto z serducha, czy miałeś już wcześniej zamiar to uczynić? 

Adam Pstrowski: I jedno, i drugie. Chciałem to zrobić, chciałem wyrazić to, że teksty, które pisał Tomek Pytel bardzo mi się podobają. To są świetne teksty! Ja mam teraz przyjemność te teksty śpiewać i dlatego uważałem, że wykonanie takiego gestu było po prostu konieczne. Chciałem podziękować i zrobiłem to w ten sposób. 

Kamil Pietrzyk: Utworem, który wyjątkowo mnie zaintrygował, był cover Grechuty. Kto wpadł na pomysł, aby poezję śpiewaną wykonać w czadowej aranżacji? 

Wojciech Mielczarek: Pewnie ja, jako człowiek, który stoi za stroną muzyczną tego wszystkiego - układanie nowych kawałków, aranżacji. To nie jest jednak jeden człowiek, który robi wszystko. U nas zawsze robota była zespołowa. Każdy dokłada swoją cegiełkę. Na tym polega zabawa. Nie może być tak, że ktoś przynosi gotowy materiał i mówi: „tak to robimy, i albo tak robicie, albo spierdalajcie!”. Czasami takie rzeczy się pojawiały na próbach, ale generalnie, to każdy coś od siebie do tego włożył. Chciałem jeszcze jedno rzecz powiedzieć a propos tego naszego grania na Jura Rock Festiwal – zawsze wierzyliśmy w to, że nasza muzyka może się podobać i na koncertach się to sprawdzało. Jak byliśmy w dobrym gazie, to graliśmy fajne koncerty i ludzie się przy tym fajnie bawili. Teraz po tej przerwie, spośród tych kilkudziesięciu kapel, które się zgłosiły, zostaliśmy wybrani do pierwszej piątki, do finału, więc o czymś to świadczy. Świadczy to o atrakcyjności tej muzyki. Teraz trzeba ją tylko umieć dobrze wykonać po tej przerwie. Myślę, że się zmobilizujemy i będzie dobrze. 

Kamil Pietrzyk: Najważniejsze jest chyba to, że wreszcie macie ustabilizowany skład. Jeśli prześledzi się historię zespołu Katar, to okazuje się, że akurat nie z wokalistami mieliście przez te wszystkie lata największy problem, ale z perkusistami. Wielu bębniarzy przewinęło się przez zespół Katar...

Wojciech Mielczarek: Zbyt wielu. Dużo czasu to zajmowało i nerwów.

Paweł Sokołowski: Horyzont czasowy jest rozciągnięty – trzydzieści lat. Każdy ma prawo do decydowania o swojej przyszłości w którymś konkretnym momencie życia, więc jeżeli ktoś nie czuje melodii i zabawy w tym, co robi, to po prostu odchodzi, prawda? W tym momencie jeżeli reszta ma ochotę grać i ktoś ma ochotę z nami grać, to wchodzi w temat i podejmuję tę ciężką, żmudną „pracę adaptacyjną”. 

Wojciech Mielczarek: Często się tak zdarzało, że ktoś do nas przychodził i mu się wydawało, że robi to dobrze, że robi to tak, jak my byśmy chcieli. Przesłuchaliśmy iluś wokalistów w ostatnim czasie. Byli ludzie tacy, którzy się świetnie zachowywali, ale nie potrafili śpiewać. Byli tacy, którzy dobrze śpiewali, ale nie czuli bluesa. Byli tacy, którzy wkurwiali od pierwszego momentu. Wszystkie te rzeczy trzeba sprawdzić. Bębniarzy też w taki sposób się weryfikowało. Nie było możliwości, żeby człowiek przyszedł i „już cię kochamy, już z nami grasz”. Są rzeczy, które wypływają po kilku miesiącach, a i nawet latach, kiedy okazuje się, że ktoś tego nie czuje albo ma inne potrzeby. Wtedy trzeba się rozstać. 

Kamil Pietrzyk: Dziękuję bardzo za tę rozmowę. Wszystkiego dobrego i zwycięstwa na Jura Rock Festiwal w Łazach! 

Katar: Dzięki! 

Zdjęcia: Paweł Machelski

czytano: 2086 razy

autor: mok.pl

data dodania: 2016-06-20 15:07:00

Partnerzy
  • Sieć Kin Studyjnych
  • Let's Rock

Miejski Ośrodek Kultury - Centrum im. Adama Mickiewicza
ul. Piastowska 1, 42-400 Zawiercie

tel.: 32 67 228 82
e-mail: sekretariat@mok.pl

  • IMG_1914
  • IMG_1911
  • IMG_1901
  • IMG_1898
Deklaracja dostępności
Serwis internetowy Miejskiego Ośrodka Kultury im. A. Mickiewicza w Zawierciu.
Poleć stronę
Wypełnij formularz polecający nasz serwis
Zapytanie
Wypełnij formularz kontaktowy
Wersja mobilna
Facebook